fishingexplorers.com

Na sandacze do Skandynawii

Sposoby ich łowienia i tropienia

Postaram się przybliżyć ten temat wszystkim wędkarzom, którzy mają ochotę zmierzyć się z tym drapieżnikiem u naszych zamorskich sąsiadów. Przed przyjazdem nad nieznane jezioro należy przede wszystkim zaopatrzyć się w mapę batymetryczną. W dobie Internetu nie powinno być z tym żadnego problemu. Sandacz to ryba, która w przeciwieństwie do szczupaka nie lubi w ciągu dnia przebywać blisko brzegu.
Wędkarstwo
Poszukiwania należy zacząć od zlokalizowania 6-8 metrowej głębokości półek znajdujących się w sąsiedztwie jeszcze głębszej wody. Znalezienie takich miejsc to połowa sukcesu. Interesować powinny nas wszelkie uskoki dna. Kotwiczyć należy na głębszej wodzie tak, by móc prezentować przynętę prowadząc ją z płytszego w głębszy rejon. Oczywiście niezbędne jest urządzenie umożliwiające identyfikację głębokości – echosonda. Przynęty dobieramy według klucza – lepiej o drobinę za ciężkie, niż za lekkie. Optymalna waga to 15-30 g. Odnośnie wielkości wabików stosujemy ten sam klucz – w razie wątpliwości lepiej wybrać ten większy, niż mniejszy. Najodpowiedniejszy jest przedział długości od 7 do 15 cm, a najlepiej zacząć jest od 10 cm gumy. Wiele firm oferuje takie wabiki. Dobrze nadają się m.in. „relaxowskie” kopyta, a także „mannsowskie” rippery i twistery. Kolory: perła, seledyn, ciemny brąz i wszelkie odcienie tych barw. Warto zabrać ze sobą pewien zapas przynęt, ponieważ sandacze lubią sobie „postrzelać z gumy” i bardzo często obrywają ogony. Sposób prowadzenia w czasie, gdy ryby są aktywne nikomu nie przysporzy żadnych trudności. Wystarczy tak zwane „łowienie z opadu”.
Gorzej jest, a tak bywa najczęściej, gdy drapieżniki nie chcą atakować prezentowanej w ten sposób przynęty. Jeśli podejmowane próby zmiany stylu prowadzenia wabika przy dnie na agresywniejszy, wolniejszy, bardziej jednostajny nie przynoszą rezultatu w postaci brania, należy „pograć” przynętą w toni. Jej ciężar zmniejszamy np. do 15 g i po zarzuceniu pozwalamy jej opaść 2-5 metrów przy głębokości łowiska wynoszącej 10 m. Następnie wykonujemy łagodne szarpnięcie z natychmiastowym zwinięciem linki na szpulę - i tak raz wolniej, raz nieco szybciej. Zmiana kierunku i powtórka. Przy odpowiedniej koncentracji sukces gwarantowany! Skandynawskie sandacze są nieco trudniejsze do upolowania przez częste zmiany głębokości żerowania.

Oto cały sekret.

Życzę powodzenia.

Grzegorz Zarębski

Wędkarstwo
Wędkarstwo
Wędkarstwo
Wędkarstwo
Wędkarstwo